Jak każdej nauczycielce, raz na jakiś
czas, przypałętało mi się zapalenie krtani.
Z totalną chrypą, z ostrym bólem w
okolicach szyi, bolącym gardłem, wylądowałam u lekarza
internisty. Ponieważ sprawa była pilna, udałam się do pierwszego
lepszego z brzegu lekarza, u którego był wolny termin wizyty,
z piątku na sobotę następnego dnia.
Ten wybitny lekarz, o znienawidzonym
przeze mnie imieniu Grzegorz, okazał się być albo konowałem o
zamiłowaniu do leków starej generacji lub po prostu zwykłym
dowcipnisiem, który chyba chciał dostarczyć mi niesamowitych
wrażeń chorobowych.
Na wizytę zgłosiłam się w przerwie
między zajęciami ze studentami, licząc na szybką pomoc medyczną.
Mocno zachrypniętym, wręcz łamiącym się głosem, niczym u
nastolatka w okresie mutacji, powiedziałam lekarzowi, że bardzo
boli mnie gardło, mam silny suchy kaszel oraz po prostu trudno mi
mówić, co zresztą było słychać.
Diagnoza: chrypka z zanikiem głosu.
Leczenie objawowe. Zapytałam czy konieczny będzie antybiotyk.
Lekarz pewnym siebie głosem odparł, że absolutnie nie, a za 2 dni
mi to przejdzie. Pomyślałam – świetnie! Szybko wrócę do formy
i będę mgła nadawać jak radio, zamęczając męża swoimi
pedagogicznymi wywodami.
Pędem pobiegłam do apteki z nadzieją,
że zapisana kuracja doktora G. zacznie natychmiast działać.
Wykupiłam leki, ale zanim je zażyłam, coś mnie tknęło, aby
jednak przeczytać ulotki, tych nieznanych mi jeszcze specyfików.
Szczególnie dlatego, że nie wzięłam zwolnienia z pracy, zajrzałam
do punktu: skutki uboczne.
Lek pierwszy: CodiXXX, zgodnie ze
zgłaszanymi lekarzowi objawami, lek działa przeciwbólowo. Lecz
jakie było moje zdumienie, gdy okazało się, że oprócz
klasycznego paracetamolu zawiera … opiaty! Możliwie działania
niepożądane: oprócz typowych, charakterystycznych dla
paracetamolu, również takie jak po zażyciu opiatów czyli:
euforia, zaburzenia nastroju, zwężenie źrenic, senność, zawroty
głowy i inne. I ja mam po tym prowadzić zajęcia z dziećmi?
(studenci jakoś by to przeżyli). Nie wzięłam.
Lek drugi: tabletki na kaszel hamujące
odruch kaszlowy, możliwe skutki uboczne: pobudzenie, zawroty głowy,
rozdrażnienie, drżenie rąk, zaburzenia snu, kołatanie serca,
wzrost ciśnienia krwi. Jeszcze lepiej, też nie zażyłam.
Po kilku dniach, gdy objawy nie ustały,
a mnie krtań bolała już przy każdym wydobyciu dźwięku,
postanowiłam specyfiku z opium spróbować. Wzięłam ten CodiXXX,
następnie napiłam się kawy, po czym zakręciło mi się w głowie.
Po chwili minęło, lecz cały dzień czułam się otumaniona.
Zajęcia z dziećmi owszem jakoś poprowadziłam. Na szczęście
strat w dzieciach nie było.
Kaszel również nie dawał mi spokoju
i strasząc całą rodzinę swoimi napadami męczących suchot,
postanowiłam domowników uwolnić od tych potwornych dźwięków i
zażyłam specyfik w tabletkach. Niestety w godzinach
wieczornych. I niestety również skutki uboczne mnie dopadły -
pobudzenie, nogi jak z waty, zawroty głowy. Nie mogłam zasnąć
długo po północy, miałam tyle energii, że zdążyłam sprzątać,
pozmywać gary i popisać bloga. Niezły odlot i to całkowicie
legalnie! Kaszel wcale nie ustał, a ja niewyspana, jak zombie,
zwlokłam się rano do pracy.
Strach pomyśleć, co by było gdybym
te leki wzięła jednocześnie, tak jak zalecił lekarz i to np.
przed pójściem do pracy! Czytajcie ulotki, szczególnie na leki
przepisane od lekarzy, do których zawsze są wolne miejsca. Ja i tak
po kilku dniach eksperymentów medycznych wylądowałam u
laryngologa: diagnoza – zapalenie krtani i 3 dni antybiotyku.
Antybiotyk również osłabił mnie na kilka dni i zwolnienie z pracy
było nieuniknione. Jednak szybko wrócił mi głos i sprawność
wokalna. I znów mogłam gadać jak najęta.